Przewiń lub użyj strzałek aby przeglądać portfolio

Złota piątka pudrów sypkich

Po serii ulubionych podkładów długotrwałych i korektorów (to pierwsze zestawienie także doczeka się kontynuacji), przyszedł czas na serię najlepszych pudrów sypkich służących do utrwalenia makijażu i wygładzenia cery. Na palcach jednej ręki mogę policzyć używane w mojej pracy pudry prasowane. Zdecydowanie częściej polegam na pudrach sypkich. Mają dużą pojemność, wiele zastosowań i poręczne opakowania. Rekordzista zawiera aż 66 gramów pudru, tak więc starcza na bardzo długo. Przy wyborze kieruję się przede wszystkim uniwersalnością tego kosmetyku, dlatego najczęściej na toaletce goszczą pudry transparentne ewentualnie pół-transparentne gdyż ich kolor dopasowuje się do skóry i nie zmienia tonu podkładu. To stanowczo ułatwia pracę z pudrem i przydaje się na wszelkich wyjazdach.

Przez moje ręce przewinęło się naprawdę sporo pudrów sypkich – od NYX, Ben Nye, Golden Rose, KOBO po Kryolan,  MAC  i pudry typu HD Inglot czy Make Up For Ever. Trzeba testować, sprawdzać puder z wieloma fluidami i korektorami, czytać składy i recenzje z kilku źródeł. Nie ma innej drogi. Do mojej złotej piątki trafiły pudry, które nie zawodzą, nadają się do wielu typów cer i co ważne, tworzą na twarzy cieniutką warstewkę woalu, upiększają twarz i wygładzają ją dając na zdjęciu efekt jak po photoshopie.

Czy pudry sypkie renomowanych marek są bardzo drogie? I tak i nie. Z początku może przerazić konieczność wydania 150-300 zł za puder, ale ich gramatura jest naprawdę duża i 30 czy nawet 60 gramów pudru sypkiego starcza na lata co sprawia, że tak naprawdę jest tańszy niż kilka pudrów o mniejszej gramaturze, które trzeba stale uzupełniać. Wyjątkiem będzie tu jeden puder, ale jego historia jest długa gdyż producenci podjęli szereg niezrozumiałych dla klienta decyzji, które sprawiają, że to jeden z najdroższych pudrów sypkich na świecie. Niestety praktycznie nie istnieje żaden jego dobry zamiennik – ma tak unikatową formułę, ale o tym za chwilę.

Oto moja złota piątka

Laura Mercier Transluscent Powder

Chyba nie przesadzę ze stwierdzeniem, że puder od marki Laura Mercier uzyskał już miano kultowego. To chyba najpopularniejszy  kosmetyk tego typu, dostępny w perfumerii Douglas (czasem w bardzo korzystnej promocji 159 zł zamiast 225 zł). W tej cenie otrzymamy 29 gramów pudru, a więc całkiem sporo. To puder transparentny (wysypany na dłoń posiada lekko beżowy koloryt). Na twarzy nie nadaje koloru, ale ma krycie o czym należy pamiętać. Ostateczny efekt zależy od ilości pudru i metody aplikacji. Cieszy się opinią jednego z najlepiej matujących pudrów rekomendowanych także dla skór mieszanych i tłustych. Puder ten nadaje się także do pieczenia (tzw bakingu). Zawiera talk, mirystynian magnezu, nylon-12 (polimer), trójgliceryd kaprylowo – kaprynowy (prościej mówiąc olej neutralny). Nie jest testowany na zwierzętach. Na zdjęciu widać samą końcówkę pudru, nowy czeka na otwarcie.

Becca Soft Light Blurring Powder

Bardzo go lubię! To jeden z tych pudrów, po które sięgam częściej latem gdyż wspaniale prezentuje się w promieniach słońca. Należy zaznaczyć, że nie jest to puder transparentny, a wyprodukowany został w dwóch odcieniach: Golden Hour oraz Pink Haze. Kiedy go kupowałam nie było jeszcze u nas tego drugiego jasnego odcienia, a jedynie ten do opalonej cery. Taki puder jednak się przydaje kiedy klientką jest kobieta o ciepłej barwie skóry, lub ze złocistą wakacyjną opalenizną. Ten półprzezroczysty puder o lekko brzoskwiniowym zabarwieniu rozświetla, wygładza i delikatnie wyrównuje koloryt cery. Drobiny w nim zawarte dają efekt ładnie rozpromienionej skóry bez nachalnego błysku. W tym roku niestety znów można zaobserwować spore podwyżki w drogerii Sephora (a tylko tam jest do kupienia). Kupowałam go w cenie regularnej za 139 zł, teraz trzeba za niego zapłacić 155 zł. W porównaniu do wyżej opisanego pudru Laura Mercier jest go o wiele mniej – 10 gramów. Używam go jednak rzadziej niż innych i tylko w przypadku ciemniejszych cer tak więc starcza mi na długo. W jego składzie odnajdziemy talk, mikę syntetyczną oraz krzemionkę (jest ona jednak wymieniona na dalszym miejscu, a puder nie powoduje efektu flashback na zdjęciu).

Kat von D Lock-it Setting Powder

Pamiętam, że mile mnie zaskoczył. Może spodziewałam się, że będzie zbyt ciężki gdyż seria Lock-it z podkładami i korektorami na czele nie przypadła mi do gustu przez swoje toporne i suche wykończenie. Tutaj nic takiego nie ma miejsca. To bardzo dobry transparentny puder utrwalający i matujący, który można nałożyć zarówno pędzlem jak i gąbeczką (np w przypadku pieczenia). Dodatkowo bardzo ładnie prezentuje się na twarzy choć najlepiej nakłada mi się go na młodsze buzie. Pudru jest 19 gramów, a przesypuje się przez tradycyjne dla tego typu kosmetyku otwory w wieczku (tutaj w kształcie gwiazdki). W jego skład wchodzi mika, talk, węglan magnezu, nylon-12 a także estry jojoby. Jego cena w perfumerii Sephora wynosi obecnie 149 zł.

La Prairie Cellular Treatment Loose Powder

To ten rekordzista, o którym wspominałam na początku wpisu. 66 gramów pudru sypkiego! Takiego kosmetyku nie da się zużyć w krótkim czasie. Rozwiązanie marki przy tak dużej gramaturze jest dziecinnie proste, a przy tym praktyczne. 56 gramów pudru zamkniętych jest w dużym opakowaniu, a do zestawu dołączona jest mała puderniczka, w której znajduje się tych pozostałych 10. Tę poręczną puderniczkę z lusterkiem można zabrać w podróż, a jej ubytek uzupełnić za pomocą dołączonej szpatułki czerpiąc z tego większego opakowania. Wiem też, że niektóre osoby dzielą się nim z bliskimi rozkładając koszta. Jest to na pewno jeden z najdroższych pudrów na rynku – cena w zależności od drogerii waha się od 300 do 400 zł. Kosmetyku jest trzykrotnie więcej niż pudrów w tradycyjnym opakowaniu 20 g.

Nastraszyłam ceną, a więc przejdę do tego, co ten puder oferuje. Jest kryjący i minimalizuje widoczność rozszerzonych porów, w dodatku wygląda na cerze naprawdę luksusowo – rozświetla, wygładza, odmładza, nadaje delikatnego koloru (do wyboru jaśniejszy Transluscent 1 i ciemniejszy Tranluscent 2). Puder jest lekki jak piórko, bardzo drobno zmielony, pokrywa twarz cieniutkim woalem, nie da się z nim przesadzić. Polubią go z pewnością osoby, dla których ważne jest możliwie najbardziej naturalne wykończenie makijażu, a także panie borykające się z suchą skórą. Mimo swojej lekkiej formuły bardzo dobrze utrwala makijaż. Unikatowa formuła sprawia, że nie musimy rezygnować z naturalnego efektu kosztem trwałości. Na tak wysoką cenę składa się wiele czynników. Główny skład pudru to: talk, mika, glikoproteiny, wyciąg z żeń szenia, olej sojowy. Ma zniewalający zapach, który sprawia, że aplikacja pudru jest jeszcze przyjemniejsza.

La Mer the Powder

Na koniec zostawiłam najbardziej kontrowersyjny kosmetyk w całym zestawieniu. Kochają go wizażyści, a wśród zadeklarowanych miłośniczek są takie znane panie jak Kasia Zaremba, Kinga Szewczyk czy Magda Pieczonka. To puder ledwie widoczny dla oczu i  mieniący się delikatnymi rozświetlającymi iskierkami. Do tego niebywale lekki i wręcz niewyczuwalny na skórze. To najlepsze, co można kobiecie dojrzałej zaaplikować pod oczy dla rozświetlenia tej partii twarzy. W ogóle obłędnie wygląda na środku twarzy, mocno rozświetla a więc trzeba z nim uważać zwłaszcza w przetłuszczającej się strefie T. Można go dokładać, ale nie da się uzyskać nim ciężkiego efektu, jest tak drobny i leciutki. Plusem jest też to, że pięknie prezentuje się na zdjęciach. Jego cena to około 330 zł za…8 gramów. Kiedyś jednak było zupełnie inaczej i tego właśnie dotyczy ta kontrowersja.

Puder La Mer był dostępny w dużym opakowaniu 25 gramów. Zdecydowano się jednak wprowadzić zmiany. Uległ im wygląd opakowania. Wcześniej duży pojemnik z grubego plastiku, teraz ciężki słoik ze srebrną nakrętką z grubego mlecznego szkła i…gramatura 8 gramów w tej samej cenie. Puder prezentuje się pięknie i bardzo luksusowo owszem, ale w tym kontekście nie ma to chyba aż takiego znaczenia. Nic dziwnego, że nowy puder La Mer wzbudził oburzenie. Pudry ceni się nie tylko za ich działanie, trwałość, opakowanie, ale również wydajność. A tak  w takiej samej cenie otrzymujemy 17 gramów pudru mniej.

Przyjrzyjmy się składowi tego cudownego pudru. Są tu talk, estry kwasu fosforowego,ekstrakt z alg morskich, olej sezamowy, olej z nasion słonecznika czy olej z liści eukaliptusa. Czy kupię go ponownie? Bardzo bym chciała. Używam go oszczędnie starając się, aby za dużo kosmetyku nie uleciało przy nakładaniu w powietrze. Nie powinno to dziwić. Kupiłam go z wykorzystaniem kodu rabatowego i pewnie będę wyczekiwać kolejnej promocji kiedy już go zabraknie.

Podsumowanie

Uważam, że to, w co warto zainwestować w kolorówce to podkład i puder. Dlatego mam ich sporo, dlatego ciągle testuję i poszukuję. To właśnie dobre pudry, a nie fluid dają ten ostateczny pożądany efekt wygładzonej i młodej skóry. Poniżej zamieszczam listę pudrów sypkich, które w przyszłości zamierzam wypróbować oraz listę znanych mi tańszych pudrów, które z powodzeniem można nabyć w wielu drogeriach,a które również spełniają swoje zdanie.

Używałyście pudrów, o których napisałam, macie podobne zdanie czy też zupełnie przeciwne? A może polecicie mi coś czego nie znam? Zachęcam do zamieszczania komentarzy pod wpisem :)

Pudry, które chciałabym wypróbować:

  • Armani Matte Transluscent Loose Powder
  • Sensai Kanebo Transluscent Loose Powder
  • Hourglass Veil Translucent Setting Powder
  • Lancôme Long Time No Shine Setting Powder
  • Koh Gen Do Face Powder

Tańsze pudry sypkie, warte wypróbowania:

  • WIBO Fixing Powder około 15 zł za 6 gramów
  • KOBO Proffesional Transluscent Loose Powder około 25 zł za 8 gramów
  • Ecocera Puder ryżowy Fixer około 20 zł za 15 gramów
  • Paese High Definition około 50 zł za 15 gramów
  • Golden Rose Long Wear Finishing Powder około 28 zł za 11 gramów
  • Pierre Renéé Proffesional Loose Powder około 20 zł za 12 gramów

2 komentarzy

  1. Dziekuje za wpis na pewno bede miała go na uwadze kupując puder następnym razem.
    Który z dwóch wymienionych na końcu LA mer czy LA prairie bardziej bys poleciła do cery przetłuszczającej w strefie T sie ale tez suchej i wrażliwej? Obecnie mam puder wykończeniowy hd make up forever i mam mieszane uczucia. Nakładany puszkiem zupełnie sie sprawdził u mnie, dopiero gdyż zaczęłam go nakładać pędzlem metoda stemplowania jakos sie przyjmuje. No i mam wrażenie ze powoduje niedoskonałości, ale z drugiej storny sprawia ze moja cera z podkładem nie zaczyna sie świecić po 1-2 h. Wiem ze to kwestia podkładu ale chciałabym wydenkowac moj obecny podkład z Chanel. Wiec musze na razie zmęczyć i podkład i puder^^

    1. Dziękuję za komentarz. Warto mieć na uwadze, że mimo że puder La Mer ładnie rozświetla i utrwala zawiera też coś w rodzaju perły i błyszczy. To bardzo dziwna i rzadko spotykana kombinacja, ale przy mocno przetłuszczającej się strefie T ten puder nie wystarczy. Najładniej wygląda na środku twarzy dla efektu rozświetlenia. Lepiej zmatowi La Prairie, a przez to że nadaje też lekki koloryt jest bardziej kryjący. Nie obciąża skóry. Moim zdaniem pudry w ogóle powinno się wciskać skórę ruchem wtłaczającym, nawet jeśli jest to puder prasowany. Wtedy efekt matowej skóry utrzymuje się dłużej. Poza tym może warto sięgnąć po puder Laura Mercier? Jest świetny na świecenie cery.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Skontaktuj się ze mną

*

*


Informacje

Aleksandra Starachowska - makijaż Szczecin. Makijaż okolicznościowy, fotograficzny, ślubny, biznesowy, indywidualne lekcje wizażu.

Telefon: + 48 796 544 627
Email: aleksandra.starachowska@gmail.com
Facebook: www.fb.com/olamaluje

Wyślij wiadomość