Przewiń lub użyj strzałek aby przeglądać portfolio

Sesje zdjęciowe z punktu widzenia wizażystki – czyli jak tworzyć i na co zwracać uwagę przy współpracy TFP

Ice Queen 2Nie jest tajemnicą, że wizażysta odgrywa bardzo ważną rolę podczas sesji zdjęciowej. Wizaż do sesji różni się od makijażu okolicznościowego pod wieloma względami. Dziś fotografia fashion, ślubna, portretująca kobiety praktycznie bez wizażysty nie istnieje. Profesje fotograf, wizażysta, fryzjer, stylista istnieją jedna obok drugiej, a kombinacja i połączenie sił może bardzo pomóc w budowaniu portfolio i własnej marki. Tekst ten powstał w oparciu o moje własne doświadczenia i obserwacje. Być może zaczynacie przygodę z wizażem, być może jesteście ciekawi jak to się wszystko odbywa za kulisami. Ten artykuł jest właśnie dla Was.

Wykonanie wizażu do sesji zdjęciowej nie jest łatwe. Głównie dlatego, że ma on tworzyć całość z charakterem sesji, stylizacją, fryzurą, wizją fotografa oraz wizażysty, a dodatkowo zakrywać mankamenty cery i tym samym ułatwić pracę fotografowi przy obróbce graficznej. Fotografia ma za zadanie zaciekawić, może opowiedzieć jakąś historię, pobudzić wyobraźnię odbiorcy. Na jakie elementy warto więc zwrócić uwagę?

Pierwszą zasadą jest wyzbycie się zasad. Dotyczy to głównie wyobraźni. To my narzucamy sobie ograniczenia. Na twarzy można namalować dosłownie wszystko. Eksperymenty z formą, fakturą, kolorem to obowiązkowe elementy sesji zdjęciowej. Wizażysta powinien mieć bujną wyobraźnię i potrafić ją wykorzystać. Dobrze jest ustalić z fotografem koncepcję, znać stylizację, wiedzieć jaka fryzura będzie wykonana i zobaczyć wcześniej modelkę, którą będziemy malować. To wszystko bardzo pomoże w stworzeniu makijażu.

Jeśli mamy czas przygotujmy się. Nie, nie mam na myśli tutaj wyuczenia się wizażu na pamięć i odtworzenia go, bo nie na tym rzecz polega i jest to zwyczajnie niewykonalne. Warto jednak pomyśleć z jakich materiałów będziemy korzystać, zaplanować mniej więcej kolorystykę, podejrzeć w internecie inspiracje. Może wpadniemy na pomysł ozdobienia twarzy modelki dżetami, brokatem, piórami…Taki mini plan działania będzie niezwykle pomocny, skompletujemy wszystkie potrzebne akcesoria i zaoszczędzimy na czasie. Czas jest niezwykle ważny na sesji zdjęciowej.

Nie pozwólmy sobie wejść na głowę. Praca wizażysty przy sesji zdjęciowej podlega głównie presji czasu i otoczenia. Jeśli mamy ten komfort i możemy wykonywać spokojnie makijaż czy charakteryzację to wspaniale. Często jednak czas goni. Studio jest wynajęte na określoną ilość godzin, ktoś nie przyjdzie na czas i znacznie opóźni pracę całej ekipy, zdarzy się wypadek losowy. Trzeba zachować zimną krew. Nierzadko wizażysta w trakcie wykonywania wizażu zasypywany jest pytaniami lub jest obserwowany przez gapiów (dotyczy to zwłaszcza sesji zdjęciowych realizowanych w plenerze). Na pewne rzeczy nie mamy wpływu i takie sytuacje będą nam towarzyszyć zawsze. Trzeba to zaakceptować i…polubić. Nie może być jednak sytuacji gdy ktoś nagminnie komentuje naszą pracę, patrzy nam na ręce, poprawia i wtrąca się. Każda osoba pracująca przy sesji zdjęciowej powinna mieć własną przestrzeń. My nie powinniśmy zbytnio ingerować w pracę fryzjera czy fotografa i na odwrót (chyba, że wcześniej ustalicie co innego). Ważna jest wspólna wizja, ale to Wy wykonujecie wizaż i nie ukrywajmy – Wy wiecie najlepiej jak wykonać swoją pracę. Tak jak w przyrodzie i kontaktach międzyludzkich ważny jest balans tak i w pracy podczas sesji zdjęciowej ogromną rolę odgrywa właśnie równowaga i wzajemny szacunek.

Zwracajcie uwagę na szczegóły. Nie zawsze możliwe jest by wizażysta po skończonej pracy zostawał przy sesji zdjęciowej. Jednak o ile to możliwe (i nie ma ważnego powodu by wyjść) powinien. Dlaczego? Sesje zdjęciowe często trwają wiele godzin (czasem malujemy więcej niż jedną osobę) . W trakcie tych kilku godzin konieczne są poprawki. Zmiana koloru pomadki, poprawienie rozmazanego błyszczyka, przypudrowanie twarzy to tylko niektóre z sytuacji, które mogą się przydarzyć. Czasem potrzebne jest wykonanie drugiego wizażu. O ile nie jest to tylko zintensyfikowanie koloru cieni do powiek czy zmiana barwy szminki, nie pozwólcie, by ktoś wymógł na Was zmiany na wcześniej powstałym makijażu. „Nie ma czasu” to nie argument. Nie stworzymy dobrego wizażu na drugim. Pamiętajcie, że podpisujemy się pod pracą własnym nazwiskiem. Nie róbcie niczego wbrew sobie. Pozostanie żal i poczucie porażki. Szczególną uwagę zwracajcie na światło w jakim malujecie, dokładną aplikację kosmetyków, niwelowanie cieni pod oczami, modelarz twarzy, świecenie cery i tuszowanie niedoskonałości. Zawsze wykonujcie swoją pracę tak samo dokładnie. Nieważne czy jest to zlecenie odpłatne czy sesja do portfolio. Profesjonalistą trzeba być zawsze.

Po skończonej pracy posprzątajcie swoje stanowisko. Pozostawcie porządek taki jak zastaliście  i zwróćcie uwagę na pozostawione rzeczy. Na sesji zdjęciowej łatwo jest zostawić małe akcesoria takie jak błyszczyk, pojedynczy cień czy też pędzelek. Jeśli znacie ludzi, z którymi pracujecie zawsze można liczyć na ich pomoc i umówić się po odbiór. Czasami jednak pozostawione kosmetyki już do nas nie wracają. Szkoda by było używanej przez nas często pomadki lub drogiego tuszu do rzęs. Nie zapominajcie sprawdzić zawartości swojego kufra.

Obserwujcie trendy. Wizaż to dziedzina, która rozwija się niesamowicie szybko i wciąż zaskakuje czymś nowym. Zatrzymywanie się dekadę wcześniej i stosowanie wciąż tych samych metod nie sprzyja Waszemu rozwojowi. Wizażysta musi znać obowiązujące trendy, interesować się światem mody, przeglądać edytoriale (sesje ukazujące się w magazynach). Dobrze wiedzieć jaki kolor cieni obowiązuje w danym sezonie i co proponują główni wizażyści z pokazów mody największych projektantów. Nieustannie się rozwijajcie i ustawiajcie wysoko poprzeczkę. W świecie wizażu jest wielu utalentowanych artystów od których można, a nawet należy się uczyć. Czytajcie publikacje z ich udziałem, oglądajcie prace czy filmiki na You Tube. Wyznaczcie sobie cel i małymi kroczkami do niego dążcie. Początki nigdy nie są łatwe, ale mamy XXI wiek, który stwarza niesamowite możliwości. Korzystajmy z nich :)

ZJAWISKO TFP – KIEDY WARTO, A KIEDY POWIEDZIEĆ „STOP”?

TFP to skrót od angielskiego „Time for Prints” lub „Time for Photo”. Spotkałam się także z tłumaczeniem tego skrótu jako „Time for Portfolio”. W swoim zamierzeniu TFP to rodzaj barteru. Umowa określająca warunki współpracy między fotografem, a modelką. Dokładnie to te dwie profesje pierwotnie łączył ten termin (powstał on już dawno w Stanach Zjednoczonych, ale od tego czasu jego znaczenie diametralnie się zmieniło). Mówiąc wprost jest to pozowanie za zdjęcia. Modelka użycza swojego wizerunku fotografowi. Fotograf wykonuje zdjęcie, które modelka może wykorzystać w swoim portfolio. Oboje nie pobierają opłat. Jak to jednak wygląda w rzeczywistości i skąd w tym wszystkim znaleźli się wizażysta, stylista i fryzjer?

Tutaj trzeba się cofnąć o kilka ładnych lat. W Polsce powstało wtedy sporo portali zrzeszających ludzi z profesji artystycznych. Nagle w jednym miejscu można było obejrzeć prace fotografów, wizażystów, fryzjerów, stylistów, grafików. Teraz takie portale wyrastają jak grzyby po deszczu. Gdzieś została przekroczona granica. Portale przestały być wyznacznikiem talentu, wprowadzono oceny. Każdy kto ma zły dzień może anonimowo wyżyć się na utalentowanym artyście. Stąd najlepsi mają średnią dużo poniżej przeciętnej. Oczywiście jeśli ktoś podchodzi do życia poważnie nie przejmuje się ocenami, wylewem żółci. Dorośli, poważni ludzie nie myślą w ten sposób tylko robią swoje.

Niedobrze jednak się stało, że portale te zaczęły przypominać popularną niegdyś fotkę.pl. Nastolatki pozujące na tle meblościanki czy też robiące sobie popularne zdjęcia „z rąsi” zakładają konto, mają tupet i bez ogródek wypisują na forach propozycje sesji TFP. Często piszą w wiadomościach prywatnych „Może TFP? Masz fajne portfolio, a ja mam dużo pomysłów”. Brak formy grzecznościowej, często również brak umiejętności sklecenia poprawnego zdania są tym, co razi dodatkowo. Fotografowie już dawno stracili cierpliwość tworząc grupy przeciwników takich praktyk. Pomstują i wklejają fragmenty takich wiadomości na publicznych forach poświęconych fotografii. Walka z wiatrakami. A co na to wszystko wizażysta? Jak to się ma do jego pracy?

Wizaż nagle przestał być postrzegany jako zawód. Przestał być pracą godną zapłaty. Lubimy mieć szybko, tu i teraz, podane na tacy. Co zrobić, by się nie narobić to nasze motto. Daj mi wszystko, a ja w zamian nie dam ci nic. Coraz częściej otrzymujemy propozycje współpracy na zasadach „do portfolio”  bo przecież to taka zabawa. Wizażysta? „Kto to w ogóle jest. Kupi kilka cieni, zrobi makijaż. Ja też tak potrafię. Czemu tak drogo? A nie można za darmo jak przyniosę swoje kosmetyki?” To tylko niektóre z komentarzy z jakimi spotyka się wizażysta. To my ustalamy nasze ceny. Nikt nie ma prawa wymagać od nas obniżania ich lub chcieć naszej usługi za darmo. To wszystko zależy tylko od naszej woli. Naszą wolą jest również udział w projekcie TFP. Nikt nikogo do niczego nie zmusza.

Z góry zaznaczam, że TFP nie jest czymś złym, nagannym i godnym pogardy. TFP może przynieść wiele korzyści, rozwinąć kontakty, rozbudować portfolio. Dotyczy to zwłaszcza osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę, chcą zbudować galerię swoich prac, sprzęt jakim dysponują nie jest jeszcze tak profesjonalny. Tyczy się to zarówno aparatu jak i kosmetyków. Jest tylko jeden warunek – taka współpraca musi się odbyć na uczciwych zasadach. Mam wrażenie, że wizażyści są wykorzystywani przez sprytnych fotografów, początkujące modelki. Zauważyłam, że nie wiedzą oni co dokładnie oznacza termin TFP. Podstawowym pytaniem jakie każdy powinien sobie zadać to typowo roszczeniowe: „co z tego będę miał?”. I to od razu otwiera oczy.

KIEDY WARTO?

Warto gdy czujecie, że coś dobrego z tego wyjdzie. Projekt jest zaangażowany i zorganizowany od A do Z. Prace fotografa są ciekawe, w sesji bierze udział utalentowany fryzjer, modelka jest piękna i potrafi pozować, do dyspozycji mamy ubrania od stylisty. Współpraca TFP zakłada, że do Waszego portfolio trafi coś nowego, świeżego. Gdy Wasza galeria jest już pokaźnych rozmiarów nie potrzebujecie kolejnego portretu z kolejnym delikatnym makijażem, którego prawie nie widać. Zróbcie coś innego, szałowego, odświeżającego. Tylko wtedy będziecie mieć poczucie, że było warto.

Warto gdy widzicie, że koszta pokrywa każdy kto bierze udział w projekcie. TFP prawie nigdy nie jest darmowe. Benzyna, tramwaj, autobus? To są również spore koszta. Jeśli sesja odbywa się gdzieś za miastem należy ustalić po ile trzeba się złożyć. Może restauracja, muzeum gdzie odbędzie się sesja pobierają dodatkowo opłatę za możliwość korzystania z wnętrza? Nie powinno być sytuacji, że jedna osoba płaci za wszystkich. Warto też podzielić się rolami. Fotograf może wyszukać ciekawe miejsce, modelka zorganizować dodatki i biżuterię, wizażysta zabrać z sobą ubrania. Niech każdy zaangażuje się maksymalnie, a taka współpraca będzie miło wspominana przez wszystkich.

Jeszcze słowo na temat wydatków. Można się kłócić, ale prawdą jest, że to właśnie wizażysta ponosi największe koszta przy współpracy TFP. Eksploatacja sprzętu to norma, ale to właśnie my na każdy makijaż zużywamy swoje produkty na bieżąco. Palety cieni, podkłady, pomadki, tusze, sztuczne rzęsy i inne to często kosztowne kosmetyki, akcesoria renomowanych marek. Niewielu zdaje się myśleć o tym proponując współpracę TFP wizażyście. Wyposażenie kufra często warte jest kilka-kilkanaśnie tysięcy złotych, a zużycie jest spore już po jednym razie. Dlatego proponowanie wykonania makijaży nieodpłatnie np podczas sesji zdjęciowej z udziałem wielu modelek jest delikatnie mówiąc niestosowne.

Warto, gdy wiecie, że zostaniecie potraktowani uczciwie. O czym piszę? Wizażysta niezwykle często jest pomijany w profilu twórców. Przykładowo fanpage na Facebooku posiada kilkanaście tysięcy fanów. Jest dużo odsłon, polubień, udostępnień. Reklama usług jest więc rzeczą naturalną przy tak dużym zainteresowaniu. Nie powinna zaistnieć sytuacja gdy któregoś z twórców zdjęcia brakuje w opisie. Wklejenie imienia i nazwiska i podanie linku do strony internetowej to naprawdę niewiele zachodu,a może bardzo pomóc w rozwoju kariery wizażysty, stylisty czy fryzjera. Co więc zrobić, by nie natknąć się na przykrą niespodziankę? Sporządźcie umowę. Niezbyt lubiany temat, ale w wielu przypadkach ratuje sytuację. Ważne, by taka umowa zawierała datę, wszystkie istotne kwestie dotyczące współpracy oraz podpisy osób uczestniczących w sesji zdjęciowej. Każda osoba powinna otrzymać własną kopię. Ktoś z góry odmawia podpisania umowy? Coś jest nie tak. Przecież żadna ze stron na tym nie traci. Wręcz przeciwnie.

 

JAKIE SĄ KORZYŚCI SPISANIA UMOWY I CO WARTO W NIEJ ZAWRZEĆ?

Po pierwsze spokój i zabezpieczenie się przed sytuacją gdy nie otrzymamy zdjęć. W takiej umowie można zawrzeć też orientacyjny czas zrealizowania sesji i przesłania efektu końcowego wizażyście i modelce. Fotograf również zyskuje spokój bo unika powtarzających się pytań typu „kiedy będą zdjęcia?” Na piśmie jest miesiąc, dwa, trzy? Tyle trzeba czekać. Cierpliwości.

Warto zaznaczyć, by we wszelkich publikacjach zostały wymienione imiona i nazwiska twórców oraz linki do ich stron www. To oczywiste, ale lepiej jest mieć to na piśmie.

Umowa powinna określać warunki publikacji. Nie wolno wykorzystywać zdjęć w celach komercyjnych. Współpraca powinna dotyczyć publikacji na stronach, fanpage’ach, portalach o tematyce modelingowej, blogach. Celem jest poszerzenie naszego portfolio.

Można również poprosić o zamieszczenie informacji o ilości zdjęć (unikamy pytań „dlaczego tak mało?” ,”nie będzie więcej?”) Fotograf powinien też wykonać fotografie, które ukazują dobrze pracę wizażysty. Nic nam po zdjęciach z daleka, z profilu, ukazujących pejzaże bo tak naprawdę nie jesteśmy w stanie pokazać naszego wkładu w sesję. Warto więc umówić się na wykonanie dwóch, trzech zbliżeń.

Jak widać wizażystę może spotkać wiele sytuacji, w których będzie on musiał dokonać właściwego wyboru. Może ten tekst choć trochę otworzy oczy niektórym osobom. Ktoś zapyta: „po co ta pisanina?” Ja wolę myśleć, że najlepiej jest pisać prawdę. A prawda jest taka, że wizażysta to zawód jeszcze gdzieniegdzie niedoceniany. Często pożądany tylko wtedy gdy nie trzeba za wizaż płacić. I o ile zgadzam się z żalami fotografów i często im współczuję z powodu niemiłych sytuacji, to jestem zdania, że temat wizażysty w świecie fotografii jest bardzo często pomijany i rzadko kiedy ktokolwiek pyta nas w ogóle o opinię. Trzeba niekiedy kilku lat, żeby w ogóle zostać zauważonym i docenionym.

 

5 komentarzy

  1. Bardzo ciekawy, konkretny, rzeczowy i prawdziwy tekst, który rzeczywiście „otwiera oczy”, miło było przeczytać i dowiedzieć sie czegoś, dziękuje :)

    1. Dziękuję, że zostawiłaś po sobie komentarz. To bardzo miłe :)

  2. Pani Olu, ze wszystkim się mogę zgodzić oprócz jednego: kosztów. Zdaję sobie sprawę, że zakup kosmetyków, pędzli, itp, to sporty wydatek, ale proszę mi wierzyć, wydatki fotografa na sprzęt jest dużo, dużo większy. Mam na myśli nie tylko aparat, obiektywy, lampy, ale i karty pamięci, akumulatory, filtry, statywy, blendy oraz komputer i profesjonalne oprogramowanie, itp. To wydatki rzędu kilkudziesięciu tysięcy i nie jest tak, że przy sesjach TFP sprzęt się nie zużywa, i że nie trzeba go wymieniać czy aktualizować (w przypadku oprogramowania)…

    1. Dziękuję bardzo za ten komentarz. Oczywiście to wszystko prawda, ale zależy to od fotografa. Nie każdy posiada i chce posiadać wymienione sprzęty. Tak samo w tych czasach wizażysta to nie tylko kufer, pędzle i kosmetyki, ale profesjonalne lustro z oświetleniem, hoker, lampy pierścieniowe, aparat z kartami pamięci, softbox, komputer do publikowania prac nierzadko z programem graficznym, tablety, kosztowne organizery, kasa fiskalna jeśli jest prowadzona działalność, bo takie weszły przepisy. Produkty takie jak kosmetyki i akcesoria, spreje zużywają się na bieżąco i zasoby trzeba często uzupełniać. Nie ma miesiąca bez kolejnych zakupów.

  3. Swietny tekst! Domyślam się, że ten wpis został dodany już jakiś czas temu ( nie mogę znaleźć daty ;P) ale fajnie, że ktoś w końcu poruszył ten temat. Ja znalazłam to zupełnie przez przypadek szukając informacji o tworzeniu umów tfp. W większości miałam dobre doświadczenia, ale w ostatnim czasie nawarstwiło się kilka przykrych, które zmotywowaly mnie do stworzenia umowy. Naprawdę ekstra! :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Skontaktuj się ze mną

*

*


Informacje

Aleksandra Starachowska - makijaż Szczecin. Makijaż okolicznościowy, fotograficzny, ślubny, biznesowy, indywidualne lekcje wizażu.

Telefon: + 48 796 544 627
Email: aleksandra.starachowska@gmail.com
Facebook: www.fb.com/olamaluje

Wyślij wiadomość